Zachwycałam się pięknem zimowego popołudnia. Wieś zdawała się zasypiać pod białą śnieżną kołdrą, cisza i leniwie snujący się dym z kominów, nadawał magiczny wymiar tej chwili…Szłam powoli, wdychając mroźne powietrze, żałowałam tylko, że nie zabrałam nart biegówek….., ale serce moje slalomem pokonywało zaśnieżone pola, zmrożone lasy i delikatnie chrapiące  zagrody….jm

jola_maj